0

Wincenty Solek „Pamiętnik legionisty”

    12 sierpnia rano od południowo-wschodniej strony, jakby z okolicy cmentarza, doszedł nas odgłos strzałów karabinowych, zaświstały kule nad naszym domem i ucichło. Pierwszy to raz usłyszałem świst kul. W południe przybiega do mnie Włodek Walter z wiadomością, że szosą od strony Chęcin idą Strzelcy. Biegniemy, co tchu. Słychać już trąbkę wojskową grającą marsza. Idą! Tak, to Strzelcy. Są już na Krakowskiej rogatce. Idzie szaroniebieska kolumna wymarzonych, oczekiwanych Strzelców. Idą zakurzeni białym kurzem szosy, pochyleni pod ciężarem plecaków i karabinów, z spoconymi twarzami, zwróconymi ku chodnikowi. A chodnik wypełnia już publiczność, wita wkraczających okrzykami, maszerując z nimi. Coś mnie chwyciło za gardło, że ani słowa wydobyć nie mogę, śliny przełknąć. Ująłem Władka za rękę i wpatrzeni w Strzelców idziemy.
Plac Panny Marii wypełnia tłum publiczności i wita Strzelców. Kompanie przechodzą dalej w stronę dworca kolejowego. Sztab stanął w gmachu gubernialnym. Przed gmachem grupa kawalerzystów. Jeden z nich na koniu stoi pod samą dzwonnicą z karabinkiem opartym na kolanie, w szaroniebieskim mundurze, w maciejówce z orzełkiem – piękny junak, model żołnierza polskiego – Wieniawa. Zjawia się obok nas Włodek Gierowski i w trójkę podziwiamy kawalerzystę. Teraz podchodzi do niego Hempel i rozmawiają. O Hemplu mówi mi Włodek, że jest oficerem strzeleckim. Idziemy przyjrzeć się z bliska sztabowi i kawalerii. Przed gmachem gubernialnym stoi z dziesięć koni zdrożonych, osiodłanych niejednolicie i niewojskowo, a przy nich kilku strzelców, z których jeden smaruje pioktanianą pokaleczone końskie nogi.
To na razie cała kawaleria. W podsieniu gmachu stoi na warcie skaut z karabinem i spaceruje tam i z powrotem oficer strzelecki, którego szarżę oficerską oznacza czerwony sznurek przy mundurze. To komendant oddziału kawaleryjskiego – Belina.
Zapomniawszy o obiedzie, którego pora dawno już minęła, chodzimy od jednej grupy strzelców do drugiej – słuchamy, wypytujemy. W rezultacie wiemy, że Austria wypowiedziała wojnę Rosji, że wszystkie niepodległościowe stronnictwa polityczne zaboru austriackiego połączyły się do wspólnego działania, a wszystkie organizacje wojskowe zlały się w jedną pod dowództwem komendanta Związku Strzeleckiego, jako Komendanta Głównego. O ile mogę wywnioskować, nie całe strzeleckie siły wkroczyły do Kielc, gdyż jest tu nie więcej jak 400 ludzi, licząc 3 kompanie, po 4 plutony, po 30 ludzi pluton.
Niemal wszyscy ci strzelcy to nasi rówieśnicy, wszyscy doskonale obyci z bronią. Tylko ta broń – pozostawia trochę do życzenia, gdyż są to jednostrzałowe karabiny Werndla z 1873 r. z długimi jak szable bagnetami, a ładunki do nich grube jak cygara i z dymnego prochu. Ale trudno!
Wtem od strony dworca kolejowego rozlegają się strzały. Powtórzyły się u wylotu ulicy Dużej, a potem koło szpitala przy ulicy Leonarda. Kule zaświegotały nad nami. Zaalarmowana kawaleria galopem zjeżdża w ulicę Małą w kierunku strzałów. Idziemy i my przez Plan p. Marii, ulicą Nową na ulicę Wesołą i tu w bramie domu Suligi spotykamy obu braci Massalskich. Razem teraz przemykamy pod ścianami domów na ulicę Pocztową, bo kule gwiżdżą. Tu, na całej długości tej ulicy i Kolejowej, pukają Werndle. Przystanąwszy obok strzelczyka, młodszego ode mnie, pytam, do kogo strzelał. Odpowiada, że od strony szpitala na ulicy Leonarda pokazał się rosyjski patrol kawaleryjski. Postawszy nieco, kiedy przycichły strzały idę w stronę dworca. Przy końcu ulicy kolejowej przed dworcem na prawym chodniku stoi jakiś samochód, a koło niego kilku strzelców i grupka cywilnych. Dowiaduję się, że tym samochodem przyjechało od strony Rynku kilku oficerów rosyjskich przed sam dworzec, i tu dopiero stojący na posterunku strzelec dał do nich ognia. Inni strzelcy dorożką popędzili za samochodem i strzelając uszkodzili go, a oficerów zabrali. Wkrótce ulice zaludniły się na nowo, choć już wieczór zapadał.                 


 

Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *